Dlatego związki potrafią boleć tak bardzo. Dotykają naszych najgłębszych potrzeb przywiązaniowych. Dobra relacja pomaga regulować emocje Dojrzałość nie oznacza, że zawsze musimy radzić sobie sami. Układ nerwowy człowieka potrzebuje również współregulacji doświadczenia, że kiedy jestem przestraszony, smutny, przeciążony czy bezradny, obok mnie znajduje się ktoś, kto nie ucieka i nie atakuje.
Relacja jest miejscem, w którym możemy doświadczyć bezpiecznej więzi Człowiek rozwija się w relacji. Od pierwszych chwil życia uczymy się siebie poprzez kontakt z drugim człowiekiem: jego obecność, głos, spojrzenie, dotyk, dostępność i reakcję na nasze potrzeby. Jeżeli w dzieciństwie bliskość była nieprzewidywalna, warunkowa albo bolesna, dorosły człowiek może jednocześnie bardzo pragnąć miłości i bardzo się jej bać. Wtedy partner staje się kimś więcej niż osobą, z którą dzielimy codzienność. Bliskość zaczyna uruchamiać stare pytania:
Czy zostaniesz, kiedy zobaczysz mnie naprawdę? Czy mogę Cię potrzebować i nie stracić siebie?
Czy moje emocje są dla Ciebie do przyjęcia? Czy kiedy się pokłócimy, nadal będziemy dla siebie ważni? Czy mogę być słaby, niedoskonały, przestraszony i nadal być kochany?
„Zraniłem Cię.” „Widzę, co się z Tobą stało.” „Chcę zrozumieć, czego wtedy potrzebowałaś.” „Przestraszyłem się i zamiast Ci o tym powiedzieć, zaatakowałem.” „Nie chcę z Tobą wygrać. Chcę odzyskać kontakt.” To właśnie takie momenty budują bezpieczeństwo. Nie perfekcyjność, lecz doświadczenie: możemy się zgubić i ponownie do siebie wrócić. Dobra relacja pozwala być blisko bez utraty siebie. Bycie w związku nie powinno oznaczać rezygnowania z własnych granic, potrzeb, przyjaciół, zainteresowań czy autonomii. Zdrowa więź mieści dwie pozornie przeciwstawne potrzeby: „Potrzebuję Ciebie” oraz „Potrafię być sobą obok Ciebie”.
„Widzę, że jest Ci trudno. Jestem tutaj”
reguluje człowieka bardziej niż dziesięć racjonalnych argumentów. W bezpiecznej relacji ciało stopniowo uczy się: bliskość nie musi oznaczać zagrożenia. Relacja pokazuje nam miejsca, których sami często nie widzimy. Partner bardzo szybko dotyka naszych schematów. Jedna osoba boi się porzucenia i zaczyna kontrolować.
Druga boi się pochłonięcia i wycofuje się. Jedna walczy o kontakt.
Druga milczy, żeby uniknąć konfliktu. I powstaje bolesny taniec: im bardziej jedno naciska, tym bardziej drugie ucieka; im bardziej drugie ucieka, tym większy lęk przeżywa pierwsze. W terapii par często nie szukamy więc odpowiedzi na pytanie: „Kto zaczął?”, ale próbujemy zobaczyć: „Co dzieje się między wami, kiedy oboje zaczynacie się bać?” Pod złością bardzo często znajduje się bowiem lęk.
Pod kontrolą potrzeba bezpieczeństwa. Pod wycofaniem bezradność.
Pod krytyką tęsknota za byciem ważnym. Pod chłodem obrona przed kolejnym zranieniem. Bliskość nie polega na braku konfliktów. Bezpieczny związek nie jest związkiem, w którym ludzie nigdy się nie ranią. To nierealne. Znacznie ważniejsza jest zdolność do naprawiania więzi po zranieniu. Czy potrafię powiedzieć:
Czasami zdanie:
Nie chodzi więc o zależność: „bez Ciebie nie istnieję”. Ale również nie o obronną niezależność: „nikogo nie potrzebuję”. Dojrzała bliskość znajduje się pomiędzy nimi: „Mogę żyć bez Ciebie, ale wybieram życie z Tobą. Mogę Cię potrzebować, nie tracąc siebie.”
Relacja może stać się doświadczeniem korekcyjnym. Nie oznacza to, że partner ma „naprawić” nasze dzieciństwo. To byłoby dla niego niemożliwe. Ale dorosła, bezpieczna więź może dostarczać nowych doświadczeń. Ktoś, kto wcześniej doświadczał opuszczenia, może odkryć: konflikt nie zawsze kończy się odejściem. Ktoś, kogo emocje były ignorowane, może doświadczyć: kiedy mówię o tym, co czuję, druga osoba mnie słucha. Ktoś wychowany w chaosie może stopniowo nauczyć swoje ciało: spokój nie oznacza, że zaraz wydarzy się coś złego. Ktoś, kto całe życie musiał być silny, może po raz pierwszy powiedzieć: „Nie radzę sobie. Potrzebuję Cię.” I zobaczyć, że druga osoba nie odchodzi. To potrafi być głęboko uzdrawiające. Ale nie każda relacja leczy. To ważne rozróżnienie. Samo pozostawanie w związku nie jest wartością terapeutyczną. Relacja oparta na przemocy, chronicznym poniżaniu, kontroli, strachu czy przekraczaniu granic może pogłębiać wcześniejsze zranienia zamiast je leczyć. Celem terapii nie powinno więc być utrzymanie związku za wszelką cenę. Celem jest zobaczenie, czy dwie osoby są zdolne stworzyć przestrzeń, w której oboje mogą być bezpieczni, prawdziwi i odpowiedzialni za swoje zachowanie. Po co więc być w relacji? Nie po to, żeby ktoś uratował nas przed samotnością. Nie po to, żeby druga osoba potwierdzała każdego dnia naszą wartość. Nie po to, żeby partner wypełnił wszystkie niezaspokojone potrzeby z dzieciństwa. Warto być w relacji, ponieważ dobra więź daje nam niezwykłą możliwość doświadczenia: mogę być sobą i jednocześnie być z Tobą.
Mogę się bać i nie muszę uciekać. Mogę Cię potrzebować i nie muszę się tego wstydzić. Mogę postawić granicę i nadal być kochany. Możemy się różnić i nadal pozostawać blisko. Mogę pokazać Ci swoje najbardziej kruche miejsce i nie zostać za nie ukarany. Być może właśnie na tym polega jedna z najbardziej dojrzałych form miłości. Nie na znalezieniu człowieka, przy którym nigdy nie uruchomią się nasze rany. Ale na stworzeniu relacji, w której kiedy te rany się odezwą, nie musimy już przeżywać ich samotnie. I z czasem możemy powiedzieć sobie nawzajem: „Nie jestem tutaj po to, żeby Cię naprawić. Jestem tutaj, żeby Cię poznawać, pozwalać Ci poznawać mnie i razem budować miejsce, w którym oboje możemy czuć się bezpiecznie.”
Organizator Spotkań:
AP System Solution
10-686 Olsztyn
Ul. Burskiego 20/15
NIP: 7391885873
E-mail: kontakt@single-dating.pl